U Pana Boga za piecem

Na skraju Puszczy Noteckiej i Drawskiej w sercu lasu stoi dom, o którym marzyliśmy wiele lat. Na jego poszukiwania wyruszaliśmy co weekend przez sześć lat.  Jego upragniony wizerunek umieściliśmy w naszym ślubnym zaproszeniu, na długo zanim go znaleźliśmy. I oto on!  Od razu nas zauroczył. Gliniany dom z lat 30-ych ubiegłego wieku. Dom, do którego przed wojną przychodziły oswojone sarny, o czym mówią fotografie, które pozostały po dawnych właścicielach. Wiewiórki na drzewach okalających dom, dzięcioł na gruszy pod kuchennym oknem i klangor żurawi żerujących na łące. Potem w naszym domu pojawiły się koty, a po nich dzieci – nasze, naszego rodzeństwa i naszych gości. Gdy w okolicznych gniazdach pojawiają się powracające bociany, dom wypełnia się zapachami, smakami i dźwiękami.